Z licealistami o etyce słowa w biznesie. Spotkanie z prof. Tomaszem Żyliczem w LO im. Władysława IV w Warszawie

Dnia 7 czerw­ca 2016 roku gościem naszej szko­ły był prof. dr hab. Tomasz Żylicz z Wydzia­łu Nauk Eko­no­micz­nych UW, czło­nek Sena­tu UW, a tak­że czło­nek Zespo­łu Ety­ki Sło­wa Rady Języ­ka Pol­skie­go PAN. Spo­tka­nie, poświę­co­ne ety­ce sło­wa w biz­ne­sie, etycz­ne­mu dzia­ła­niu w pra­cy i życiu oraz w eko­lo­gii, zor­ga­ni­zo­wa­ła mgr Elż­bie­ta Bła­cho­wicz wraz z uczen­ni­ca­mi wcho­dzą­cy­mi w skład samo­rzą­du uczniow­skie­go: Zuzan­ną Mar­czuk (prze­wod­ni­czą­cą) i Nata­lią Gór­ką.

W spo­tka­niu uczest­ni­czy­li ucznio­wie klas dru­gich o pro­fi­lu społeczno‐ekonomiczno‐prawnym i matematyczno‐informatycznym, sta­no­wią­cy gru­pę szcze­gól­nie zain­te­re­so­wa­nych stu­dia­mi o takim cha­rak­te­rze w Pol­sce i zagra­ni­cą. W związ­ku z tym pozna­nie spo­strze­żeń eko­no­mi­sty z impo­nu­ją­cym dorob­kiem nauko­wym i zawo­do­wym było dla wie­lu mło­dych, ambit­nych ludzi bar­dzo inspi­ru­ją­ce. Świad­czą o tym wypo­wie­dzi zamiesz­czo­ne poni­żej oraz roz­mo­wy, jakie odby­ły się w kla­sach po spo­tka­niu.

Elż­bie­ta Bła­cho­wicz

Spra­woz­da­nie Zuzan­ny Mar­czuk i Nata­lii Gór­ki

Ety­ka sło­wa w biz­ne­sie jest tema­tem, któ­ry trze­ba poru­szać szcze­gól­nie w roz­mo­wach z oso­ba­mi taki­mi jak my, któ­re już wkrót­ce wej­dą prze­cież na rynek pra­cy i będą decy­do­wać o wie­lu spra­wach.

Na począt­ku spo­tka­nia z Pro­fe­so­rem Żyli­czem mowa była  o tym, czym jest eko­no­mia, że zaj­mu­je się ona doko­ny­wa­ny­mi przez ludzi wybo­ra­mi. Nasz Gość zwró­cił szcze­gól­ną uwa­gę na to, że w biz­ne­sie nie zysk jest naj­waż­niej­szy, że natu­ral­ną rze­czą jest to, by podej­mo­wać dzia­ła­nia, któ­re ten zysk przy­nio­są, ale przede wszyst­kim nale­ży pamię­tać, by wszyst­ko, co się robi, robić zgod­nie z zacho­wa­niem zasad moral­nych, bo to one są naj­waż­niej­sze, a przy­naj­mniej takie być powin­ny.

Zapy­ta­li­śmy tak­że o pro­blem mani­pu­la­cji, ponie­waż jest on powszech­ny i wyraź­nie akcep­to­wa­ny. Pan Pro­fe­sor, odpo­wia­da­jąc na to pyta­nie, skie­ro­wał naszą uwa­gę na to, by nie pozwa­lać sobą mani­pu­lo­wać, to zna­czy: by myśleć racjo­nal­nie. Na przy­kła­dzie rekla­my, w któ­rej czło­wiek poży­cza 1000 zł, a w cią­gu roku odda­je aż 1200 zł w ratach i jest zado­wo­lo­ny, bo nie zauwa­ża ponie­sio­nych kosz­tów, uświa­do­mi­li­śmy sobie jesz­cze lepiej, że nie nale­ży wie­rzyć każ­de­mu. Trze­ba oce­niać, kto i dla­cze­go ma rację. To, co z pozo­ru wyda­je się dobre, może wca­le takie nie być. Zupeł­nie tak, jak wyso­ko opro­cen­to­wa­na pożycz­ka, któ­ra w pierw­szej chwi­li wyda­wać by się mogła bar­dzo korzyst­na. To nie­zwy­kle waż­ny wnio­sek szcze­gól­nie dla nas, mło­dych ludzi, któ­rzy sami czę­sto nie wie­my, co powin­ni­śmy uzna­wać za słusz­ne.

Kolej­nym tema­tem naszej roz­mo­wy było ?zrów­no­wa­że­nie? ? nie­od­łącz­na część zarów­no biz­ne­su, jak i eko­lo­gii ? któ­re przez wie­le osób jest błęd­nie rozu­mia­ne. Pan Pro­fe­sor pod­kre­ślił, że sło­wo to nie zosta­ło dobrze prze­tłu­ma­czo­ne z angiel­skie­go ?susta­ina­bi­li­ty? że to, co rze­czy­wi­ście się za nim kry­je, lepiej nazy­wać ?roz­wo­jem trwa­łym?, na któ­ry skła­da­ją się zwy­kłe czyn­no­ści wyko­ny­wa­ne przez nas każ­de­go dnia. Usły­sze­li­śmy, że naj­więk­szym wkła­dem w to, co może­my zro­bić dla świa­ta i innych ludzi, będzie wyko­ny­wa­nie naszych obo­wiąz­ków naj­le­piej jak potra­fi­my. Tyl­ko w ten spo­sób może­my swo­im dzia­ła­niem uczy­nić coś bar­dzo zna­czą­ce­go, co po nas zosta­nie, może­my słu­żyć dobru innych.

Nasza roz­mo­wa na temat zacho­wa­nia etycz­ne­go w biz­ne­sie prze­ro­dzi­ła się w dys­ku­sję o ety­ce w róż­nych dzie­dzi­nach życia, o zacho­wa­niu, któ­re powin­ni­śmy uzna­wać za słusz­ne. Wypo­wie­dzia­ne przez Pana Pro­fe­so­ra sło­wa z pew­no­ścią będą mia­ły wpływ na nasze póź­niej­sze zacho­wa­nia i decy­zje, podej­mo­wa­ne przez każ­de­go, kto uważ­nie przy­słu­chi­wał się roz­mo­wie. Ogrom­ną przy­jem­no­ścią było gościć tak wyjąt­ko­wą oso­bę w naszej szko­le.